Powitanie jesieni w Sudetach – dwa dni w Sudetach Środkowych.

21.09.2016 – Dzień 3:  Jesenik – Radków (128 km, 7h13min, 2458 m)

Z Jesenika wyjeżdżam po 8-smej rano. Po dwóch intensywnych dniach, dziś krótszy dystans, choć równie górzysty. Ostatnie pomruki zimnego frontu, znaczą drogę przelotnymi opadami. Slalomem między pasmami górskimi Jeseników wydostaję się na południowe przedpole Masywu Śnieżnika. Boczne drogi – zapewniają kameralność i pozwalają skupić się na samej jeździe. W Starym Mieście pod Śnieżnikiem znajduję przysklepową cukiernię. Wyborna kawa jest wstępem, do równie smakowitego podjazdu na przełęcz Płoszczyna. A potem … porywa mnie zjazd, na którym piszczą mokre klocki hamulcowe. Jestem „u siebie”, znam te strony bardzo dobrze, choć głównie z zimy i wyjazdów narciarskich. Mijam Czarną Górę i solidny podjazd pod Puchaczówkę. I znów w dół. Przede mną płaskie dno Kotliny Kłodzkiej, sudeckie drogi-aleje. Nad głową ołowiane niebo zwiastuje kolejny deszcz. Wczesny obiad w Bystrzycy Kłodzkiej. Kierunek – Przełęcz Spalona i deser w schronisku Jagodna. Dogadzam sobie … ale najpierw, muszę odstać dłuższą chwilę, bo mżawka zamieniła się w ulewę. Jadę. Wspinam się. Znów leje, ale drzewa dają wystarczającą osłonę, by kontynuować podjazd. Na Spalonej wychodzi słońce. Słodkie racuchy z borówkami – dzięki za rekomendację tego miejsca dla „kolegi Podjazdy”, z jedynego, słusznego forum rowerowego w tym kraju 😉 Droga iskrzy odbitym światłem. Promienne kurtyny. Pachną grzyby, pachnie cały las. W dolinie Orlicy znajomy krajobraz przywołuje zakodowane wspomnienia. Oddycham tym miejscem. Duszniki Zdrój, jak każde „szanujące się” uzdrowisko wita mnie dymem z sanatoryjnych kominów ;-). Zadbany Park Zdrojowy, strome wąskie uliczki, przez które wyjeżdżam kierując się na Karłów. Na niebie słońce ostatecznie wygrywa walkę z chmurami – szkoda, że niedługo schowa się za horyzontem. Znów w górę, zakosami, po kiepskich asfaltach. Pod Szczelińcem zrolowane w białe worki siano – dawno nie widziałem stokrotek. I noc. Ciemny las na dojeździe do schroniska Pasterka. Ujadający pies, w końcu merda ogonem na powitanie. Nie taki straszny, bo po chwili „je mi z ręki”: leżąc na grzbiecie, przebiera łapami, gdy tarmoszę go po podbrzuszu. Zaufał. Pusty pokój. Prawie puste schronisko. No „Konec Sveta” normalnie …

Relive

22.09.2016 – Dzień 4:  Radków – Przełęcz Okraj (114 km, 6h05min, 1807 m)

Rest Day 🙂 Słońce, wiatr, kolory. Jesień w powietrzu. Pierwszy dzień jesieni. Ruszam wesoły, ale od pierwszych metrów czuję brak. Czegoś mi brak. Coś uwiera. Po dwóch kilometrach już wiem. Zawracam. Wbiegam na piętro schroniska. Jest, stoi i czeka – mój kubek „dlaczego mnie zostawiłes?”. Jedziemy. Trochę pod górę, całkiem sporo nawet, do drogi, tej szerokiej, ujętej w 100 zakrętów, no wiesz … do Radkowa. Szalony zjazd rozgrzewa, pomimo chłodnego poranka. A dalej … no cóż, przez Czechy najbliżej, czyli na Brumov, przez rdzawe pola, alejami, ku słońcu. Miasto należy objechać dołem, by skręcić w prawo i przez skalną bramę dostać się na Rynek. Zabytkowy klasztor i drugie śniadanie. Przed samą granicą zawijam pod jabłoń. Kusi czerwienią owoców. Rynek w Mieroszowie i piękna dolina ku Sokołowsku. Co za miejsce! Odpuszczam ambitne tury, na rzecz szerokiej szutrówki. Rest day. Robię pętlę, przez zalesione wzgórza na południe od Wałbrzycha. Nowe asfalty na zjazdach. Dobromyśl. Kochanów. Różana. Optymistycznie. W Czartowskich Skałach chowam rower w krzakach i idę na spacer. Pionowe myśli, dotykam skały. Nie mogę powstrzymać pocenia się palców … Wspinacze wiedzą co jest na rzeczy 😉 W Chełmsku Śląskim wracają stare wspomnienia: praca na uczelni, praktyki studenckie, miniona beztroska sprzed lat. Na ulicy Polnej znajduję restaurację z domową kuchnią. Mijam Góry Krucze, Lubawkę i już jestem, u stóp Karkonoszy. Na deser podjazd, najpierw na przełęcz Kowarską, a potem wyżej, pod Czarny Grzbiet Karkonoszy, na Okraj. W schronisku kilka osób i pusty pokój. Zostaję tu na dwa dni. Słońce obniża pułap. Ciepło dnia ustępuje przed chłodnym wieczorem. Pora zapalić fajkę i spotkać się z ludźmi.

Relive

Dodaj komentarz