Roztoczańska Wyprawka na Prima Aprilis – po okolicach Radruży

Dzień drugi. Spokojny poranek po dość długiej nocy. Scenariusz śniadaniowo-łazienkowy rozpisany na kilka osobnych partytur. Transatlantyk, paweł.70, ehwj, ramzes, Rado i ja … Gdzieś w trasie jadą Ricardo z Tomkiem, którzy wystartowali w piątkowe popołudnie z Warszawy i Byczys, który przez noc kręcił z Katowic. Szybka dwójka zgłasza przyjazd między 9-tą, a 10-tą rano,...

Roztoczańska Wyprawka na Prima Aprilis – dojazd.

Dobre pomysły mają to do siebie, że już pobieżne zaznajomienie się z nimi wywołuje u mnie wyczuwalnie szybsze tętno. Zaproponowana przez Transatlantyka, jeszcze w listopadzie ubiegłego roku, krótka eskapada prima aprilisowa na Roztocze, była właśnie takim, podchwyconym w locie podarkiem. Bo przecież miejsce zacne, a dawno nie odwiedzane, bo sprawdzone towarzystwo, bo wiosna, a przy...

Beskid Makowski

Kilka słonecznych dni i optymistyczne prognozy na weekend sprawiły, że z pewną niecierpliwością wyczekiwałem niedzieli. W końcu można było zaplanować jakiś dłuższy wyjazd w góry, trochę w poszukiwaniu wiosny, trochę w celu sprawdzenia nogi. Trasę ułożyłem tak, by na dystansie ok. 130 km skondensować możliwie dużo różnorodnych podjazdów, a ostatnie 30 km przejechać po...

Dryf wiatrów zachodnich

Sobota. Drugi dzień wyprawki. Po śniadaniu szybko przygotowuję zupę marchwiową z imbirem i pomarańczą, po czym pakuję się na krótki wyjazd w okolice Kalisza. Słońce dodaje mi animuszu, więc postanawiam zafundować sobie godzinny test szybkościowy 🙂 Po przejechaniu 28 km jestem w Kaliszu. Chwilę kręcę się po starej części miasta fotografując. Do Gołuchowa wracam...

Wyprawka „kulinarno-slajdowa” – dojazd

Pomysł na udział w forumowej wyprawce kulinarno-slajdowej pojawił się na przełomie października i listopada ubiegłego roku. Dość szybko ustalono termin i miejsce spotkania, tak więc, ostatni weekend lutego mogłem zarezerwować „pod rower” z dużym wyprzedzeniem.  I jak to często bywa z planami długoterminowymi, jedynym i do tego, kompletnie nieprzewidywalnym elementem w całej tej układance...

Rowerowy styczeń

Zima to niewdzięczna pora roku dla rowerzysty. Wiadomo. W tym banalnym stwierdzeniu zawarta jest nie tylko krótkość dnia, mroczne poranki i szybko zapadający zmrok, ale i mróz, chlapy, sól, zalodzenie … Można by tak długo wyliczać. W Krakowie i okolicach nakłada się na te czynniki również ponadnormatywna ilość zanieczyszczeń powietrza. A jeździć trzeba, zwłaszcza...

Po śniadaniu przed obiadem

Niedzielny poranek. Podnoszę rolety. Mokro, ale nie pada i niebo utkane z porozrywanych chmur. Błękitne plamy mrugają zachęcająco. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji, zwłaszcza, że listopad jak dotąd upływał pod dyktando chłodnych i mglistych szarości. Nieśpieszne rodzinne śniadanie i w końcu wskakuję na rower. Na zegarku 10:30 … w sam raz, by...