Maraton Podróżnika 2017

Start Budzę się wcześnie rano. Krótki spacer i wracam do śpiwora. Jeszcze godzina. Mocny sen pozwala trochę odbudować morale i siły po całym tygodniu pracy i lekkim przeziębieniu. W końcu nie ma przeproś, trzeba wstać. Gimnastyka. Mam sporo czasu. Toaleta, śniadanie w gronie startujących, które poprawiam jeszcze liofem pod przysłowiowy korek. Czas się rozciąga. 50...

Anty-Wyprawka

Czwartek, 10.11.2016 r. Zimny dojazd do pracy … a potem kilka godzin za biurkiem, by w końcu wskoczyć w pociąg do Wrocławia. Spóźnione IC zostawia mi niecałe 3 minuty na przesiadkę do Wałbrzycha: z peronu 4-go gnam więc na 3-ci, potem jakimś cudem wciskam się w pierwszy wagon z miejscami na rowery. Tuż za...

Powitanie jesieni w Sudetach – Karkonosze i powrót do Wrocławia.

23.09.2016 – Dzień 5:  Przełęcz Okraj – Karpacz – Przełęcz Karkonoska – Vrchlabi – Przełęcz Okraj (102.5 km, 5h16min, 2481m) Budzę się bladym świtem. Przez chwilę jeszcze grzebię nogami pod ciepłą kołdrą, ale już czuję, że pora wstawać. Organizm domaga się ruchu, działania. Więc akcja: porządkuję pokój, potem szybkie śniadanie, pakuję tylko niezbędne drobiazgi i...

Powitanie jesieni w Sudetach – dwa dni w Sudetach Środkowych.

21.09.2016 – Dzień 3:  Jesenik – Radków (128 km, 7h13min, 2458 m) Z Jesenika wyjeżdżam po 8-smej rano. Po dwóch intensywnych dniach, dziś krótszy dystans, choć równie górzysty. Ostatnie pomruki zimnego frontu, znaczą drogę przelotnymi opadami. Slalomem między pasmami górskimi Jeseników wydostaję się na południowe przedpole Masywu Śnieżnika. Boczne drogi – zapewniają kameralność i...

Powitanie jesieni w Sudetach – przez Morawy w Jeseniki.

20.09.2016 – Dzień 2: Makov – Jesenik (190 km, 9h37min, 2681 m) Poranek witam nieśmiałym otwarciem rolet. Na niebie mozaika błękitów i szarości. Wieje. Pobliska droga nie zdążyła jeszcze obeschnąć po nocnym opadzie deszczu. Ogarniam wzrokiem pokój – mam wrażenie, że mógłbym spakować się w 2 minuty. Otwieram okno. Krótka gimnastyka, standardowa, codzienna seria...

Powitanie jesieni w Sudetach – dzień pierwszy.

19.09.2016 – Dzień 1: Kraków – Makov (179 km, 8h42min, 2026 m) Z Krakowa wyjeżdżam po cichu, w końcu miasto dosypia ostatnie godziny przed porannym, poniedziałkowym spleenem.  W wąskiej strudze światła przedniej lampki pojawiają się krótkie, cienkie białe kreski. Mży. Mokre bulwary wiślane, bursztynowy Wawel i jasne, ledowe uliczne lampy. Wilgoć. Na Tynieckiej pada...