Huta Polańska – Iwonicz Zdrój – Dukla – Huta Polańska, 14.05.2016 r.

Dystans: 85 km
Czas jazdy: 3 h 35 min
Podjazdy: 1117 m
Trasa: 

"Wycieczka zlotowa", czyli jak przejechać 85 km po górach, przy 10 mm opadzie deszczu.

„Wycieczka zlotowa”, czyli jak przejechać 85 km po górach, przy 10 mm opadzie deszczu.

Po piątkowo-sobotnim integracyjnym ognisku padający za oknem deszcz przyjmuję z obojętnością. Trudno, będzie zimno i mokro, ale przecież przyjechaliśmy tu również po to, by pojeździć na rowerach. Grupa szosowa ostro trzyma się planu, by na obiad zaglądnąć do Iwonicza, więc przed dziewiątą rano ruszamy z Huty Polańskiej. Jedziemy w składzie: Endriu, ja (Krzysiek), Łatoś, Ricardo, Tomek, TomStep, Turysta, Wilk. Jest też z nami R_och, który jednak z uwagi na problemy z kolanami odłącza się po pierwszym podjeździe. Tych ostatnich zresztą, na trasie zaproponowanej przez Tomka jest kilka …

Profil trasy.

Profil trasy.

Koleżeństwo równo ciśnie od samego początku, co zresztą ma sens, zważywszy na warunki. Od razu robi się cieplej i można zapomnieć o strugach wody, które leją się na nas jak z prysznica. Ponoć w komunikatach pogodowych dla tej części Beskidu Niskiego zapowiedziano na sobotę opad rzędu 10 mm/m2. No i git. Kręcąc swoje próbuję przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek jechałem rowerem w podobnych warunkach. W końcu przypominam sobie powrót z Radocyny do Gorlic, przez Bartne, gdzieś z końca lat 90-tych, na pierwszym „góralu”. Tak, wtedy było podobnie, no może poza tym, że miałem jeszcze na plecach 55 litrowy plecak, a w nim jakieś 15 kg bagażu.

W spodniach gore, ochraniaczach na butach i kurtce udaje mi się utrzymać suchość aż do Iwonicza. Owszem jestem spocony, ale mimo wszystko nie przelany przez deszcz. W sakwie mam komplet suchych rzeczy, które przebieram przed obiadem. W planach jeszcze zakupy w Dukli i wracamy na bazę.

Zjazdy. Struga wody z opony omiata twarz. Nie wiele widzę przez okulary. Podciągam je pod kask. Za chwilę ostatni podjazd przez Chyrową. Znów robi się gorąco w udach, ale czuję, że łapię właściwy rytm. Trochę szkoda, że trasa niebawem się skończy. W tym entuzjastycznym nastroju odkrywam spory udział kolegów – ewidentnie działa na mnie „team spirit”.  Zjazd do Polan po gładkim asfalcie. Kurde, wrócę tu latem, obiecuję sobie na ostatnim postoju w Polanach, gdzie próbujemy złapać na chwilę zasięg w komórkach. Przejazd w górę, do Huty Polańskiej wieńczy dzieło. Dziękując sobie nawzajem za jazdę, czuję satysfakcję i radość. Cóż, to chyba kolejny dowód na to, że „życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu”. Dzięki Panowie, było super!

Za Polanami; pierwszy podjazd ... Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Za Polanami; pierwszy podjazd … Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Tomek na zjeździe za Tylawą. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Tomek na zjeździe za Tylawą. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

W czarno-białej akwareli, tuż pod Przełęczą Szklarską. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

W czarno-białej akwareli, tuż pod Przełęczą Szklarską. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Turysta i Endriu na ostrej 15% ściance prowadzącej do Iwonicza. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Turysta i Endriu na ostrej 15% ściance prowadzącej do Iwonicza. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Od lewej Łatoś, Krzysiek, TomStep i Ricardo w okolicach Chyrowej. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Od lewej Łatoś, Krzysiek, TomStep i Ricardo w okolicach Chyrowej. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Ja i Ricardo kończymy podjazd nad Chyrową. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Ja i Ricardo kończymy podjazd nad Chyrową. Zdjęcie: Michał Wolff, edycja: Krzysiek Sobiecki

Wpisy powiązane: dojazd na Zlot i powrót do Krakowa.

Dodaj komentarz