Kraków – Huta Polańska, 13.05.2016 r.

Dystans: 180 km
Czas jazdy: 9 h
Podjazdy: 1520 m
Trasa: https://www.strava.com/activities/577247982

Na VIII-y Zlot forum rowerowego Podrozerowerowe.info w Hucie Polańskiej w Beskidzie Niskim postanowiłem pojechać wprost z Krakowa. Rowerzysta-podróżnik ze mnie żaden, ale przecież kiedyś musiał nastąpić ten pierwszy raz 😉 Oczywiście w sakwy zapakowałem więcej niż powinienem. Zrobiłem to celowo, bo chciałem sprawdzić w ten sposób nie tylko jazdę z 15-ma kg bagażu na przednim widelcu AWOL-a, ale i trochę własną wydolność, pod kontem planowanej wyprawy wakacyjnej. Wyjechać udało się kilka minut po 5-tej rano.

Nad Wisłą

Poranne słońce nad Wisłą w Krakowie. Miły początek dnia, zwłaszcza, że prognozy zapowiadały opady deszczu od samego rana.

Trasę ułożyłem tak, by w miarę najprostszy sposób przelecieć dystans 180 km, a jednocześnie nie nadkładać drogi. Wyszła dość logiczna w mojej ocenie linia, w dużej mierze znana mi już z przejazdów samochodowych. Z Krakowa przez zaspane jeszcze wioski Kokotów, Węgrzce Wielkie, Brody i Zakrzów dojeżdżam do wiaduktu ponad autostradą A4 na wysokości Staniątek. Przez cały ten odcinek w oko co chwilę wpadają mi ciekawe, fotograficzne kadry, kontrastujące z pobliskimi ekranami autostrady. Czyżby projekt foto – „150 m za ekranem” ? Kto wie … Zatrzymuję się by zrobić trzy zdjęcia i jadę dalej.

DSCF4398-Edit

Jadę początkowo wzdłuż linii autostrady A4, to z lewej, to z prawej jej strony.

DSCF4397-Edit-Edit

„Bestia” w kolorach majowych pól na wysokości Staniątek.

DSCF4401-Edit

Z A4-ką w tle.

Przez mały zagajnik podjeżdżam do wsi Gruszki, skąd szybko osiągam Szarów i ponownie przedostaję się na południową stronę autostrady. Zjeżdżam w obniżenie doliny Raby, którą przekraczam drogą 967 w miejscowości Książnice.

DSCF4402-Edit

Nad rzeką Rabą. Trasa przecina kilka dolin prawobrzeżnych dopływów Wisły.

DSCF4404-Edit

Rzeka Raba

DSCF4405-Edit

Droga jest celem … długa prosta na dojeździe z Książnic do Gierczyc.

W Gierczycach skręcam w prawo i zaczynam podjazd na wzniesiono około 50-60 m wyżej wyrównane garby Pogórza Bocheńskiego. Przypominają mi się czasy studiów i częstych wizyt w tych rejonach podczas praktyk terenowych, czy badań. W samych Gierczycach uwagę przykuwa zabytkowa pompa strażacka stojąca przy budynku OSP. Kilka garbów dalej, otwierają się widoki na Kotlinę Sandomierską z Doliną Wisły (to po lewej), albo Beskid Wyspowy (to po prawej).

DSCF4406-Edit

Maszyna strażacka przy OSP Gierczyce.

DSCF4407-Edit

Widok ku dolinie Wisły z zielonych wzgórz Pogórza Bocheńskiego.

Po nieco ponad 50 km zatrzymuję się na pierwszy posiłek w Nowym Wiśniczu. Dość szybko ruszam jednak dalej, chce mi się jechać. Do doliny Uszwicy docieram w 20 min, po czym skręcam w prawo i następne 4.5 km pokonuję krajową 75-ką, na której zwyczajowo panuje spory ruch. Ja jednak tuż za mostkiem w Gnojniku skręcam w lewo, by przez wsie Lewniowa i Bugaj dotrzeć do doliny Dunajca, już za węzłem drogowym w Jurkowie. Fajna, kompletnie pusta, a przy tym widokowa droga kończy się szybkim zjazdem. W dolinie Dunajca zaczyna siąpić drobny deszcz. Zatrzymuję się na chwilę w Melsztynie, by na most nad Dunajcem dojechać na moment przed początkiem opadu.

DSCF4408-Edit

Odpoczynek w Nowym Wiśniczu; Bestia i pomnik hrabiego Lubomirskiego.

DSCF4411-Edit

Most nad Dunajcem w Zakliczynie; zaczyna siąpić deszcz, a większa zlewa wisi w powietrzu.

DSCF4412-Edit

W ceratce nad Dunajcem.

Odcinek Zakliczyn – Gromnik dla mnie jest mało ciekawy, bo znam go po prostu na pamięć. Nie mogę już doczekać się zjazdu tuż za Gromnikiem w drogę 980 w kierunku na Rzepiennik Strzyżewski. Przekraczam w strugach deszczu dolinę Białej Tarnowskiej i zaczynam 27 km długości przejazd przez Rzepiennik, Turzę, Moszczenicę do Zagórzan k. Gorlic.

DSCF4413-Edit

Most na Białej Tarnowskiej.

DSCF4416-Edit

Odpoczynek w Rzepienniku. Deszcz ustał, ale niebo gęstnieje od ciemnych chmur.

Bardzo ładny fragment trasy; dolinki, lasy, kilka podjazdów, jest różnorodnie. Jedzie się wyśmienicie, choć zlewa wisi na włosku. Na podjeździe pod Turzę (1.7 km, 102 m, 6%) pozdrawiam zjeżdżającego sakwiarza, który krzyczy: „na wschodnie leeejeee”. Odkrzykuję, że na „zachodzie również” i tracę go z oczu. Do Moszczenicy dojeżdżam w ostatnim momencie przed oberwaniem chmury.

DSCF4419-Edit-Edit

W Moszczenicy udaje mi się w ostatniej chwili schować na przystanku. 15 minut ulewy.

W końcu deszcz przechodzi w mżawkę, więc postanawiam ruszyć dalej. Mijam most na rzece Ropie w Zagórzanach, ale po chwili znów muszę przeczekać ostrą zlewę w Kobylance. Zajadam biszkopty pod sklepem i przeglądam forum. Mija kolejne 15 minut i robi mi się zimno. Jadę. Na szczęście przejaśnia się i gdy docieram do drogi Gorlice – Dukla, jest już całkiem znośnie. Asfalt szybko wysycha na chłodnym wietrze i z przerwami na kilka zdjęć postanawiam dojechać, jak najszybciej do Nowego Żmigrodu.

DSCF4421-Edit

Rzeka Ropa, w Zagórzanach.

DSCF4422-Edit

Szczęśliwie za Dominikowicami przestaje padać i całą resztę trasy przejeżdżam na sucho. Przede mną długie proste na drodze do Nowego Żmigrodu.

DSCF4423-Edit

Pierwszy widok na Beskid Niski, tuż za Foluszem. Długie pasmo Magury Wątkowskiej i Kamienia.

DSCF4424-Edit-Edit

Do Żmigrodu jak po linii.

DSCF4427-Edit

Nad rzeką Wisłoką w Nowym Żmigrodzie.

W Żmigrodzie zatrzymuję się przy piekarni. Niestety nie mają kawy, więc zadowalam się kilkoma słodkimi drożdżówkami i ruszam do Kąt, skąd postanawiam wjechać na Przełęcz Hałbowską (4.9 km, 233 m, 5%). Bardzo lubię ten podjazd, kiedyś (w latach 90-tych) robiłem go w czasie poniżej 20 min, teraz schodzi mi nieco ponad 26 min… Na zjazd do Krempnej zakładam suchą bluzę. Pęd. Jest sucho, więc jedynie na ostrych serpentynach hamuję. Poza tym pachnie las. Wracają wspomnienia wielu miesięcy spędzonych w Beskidzie Niskim. Upajam się tą chwilą. W centrum Krempnej skręcam na Polany, w których spotykam R_ocha. Przedstawiamy się sobie 🙂 i razem dojeżdżamy do Huty Polańskiej. Na miejscu stoi już kilkanaście namiotów, a spora część uczestników Zlotu zasiada w budynku schroniska Hajstra

Zlotowa „panoramka

Wpisy powiązane: „zlotowa” wycieczka i powrót do Krakowa.

2 Komentarzy

  1. Skadi

    A dokąd ta planowana wyprawa wakacyjna? Fajny czarnuszek. Ja nie dałabym rady tak jeździć z tymi sakwami. Widzę, że na stronie nie królują już tylko Tatry 🙂

    Powtórz
  2. Krzysiek Sobiecki (Komentarze autora)

    Hej Skadi! Co do wyprawy to nie chcąc zapeszać na razie przemilczę temat. Tatry powrócą niebawem serią postów w dziale turystyka. No i planuję objechać je rowerem 🙂

    Powtórz

Dodaj komentarz