Zator – 17.04.2016

Bestia

Miała być operacja Beskid Wyspowy wraz z grupą krakowską, no ale po całosobotnim malowaniu tarasu nie czułem się na siłach, by wstawać przed 4-tą rano 🙂 O bólu nadgarstków starałem się nie myśleć … Budzik zadzwonił po 6-stej, zaokienne, poranne słońce zachęcało do ruszenia się z domu, więc i ruszyłem. Postanowiłem jechać wzdłuż doliny Wisły na zachód, a potem pokręcić się po pagórkach w okolicach Alwerni. Poza tym miałem nadzieję przetestować rower nie tylko na szosie, ale i szutrach, w lesie i na gliniastych, wąskich ścieżkach.

Kilka zdjęć, jak i trasa poniżej, tu skupię się na wrażeniach z jazdy:

– szosa – AWOL daje szansę poczuć prędkość, prowadzi się stabilnie, a napęd jak dla mnie jest odpowiednio zestopniowany
– szutry – zwłaszcza te w okolicach Zatoru, są genialne: lekko pofalowane dno doliny Wisły, wokół stawy i starorzecza i gęsta sieć kamienisto-gliniastych dróg! Bestia łyka taki teren bez mrugnięcia okiem i czuje się, że ten rower to gravel z krwi i kości. Rama Cr-Mo fajnie tłumi wibracje, jest to wyczuwalne po dłuższej jeździe w takim terenie.
– piachy – mało ich było i głównie mokre, po deszczach, więc dość twarde; tyłem trochę bujało na boki, ale też opona 42c, no i nabita pod szosę …
– glina – krótki odcinek na wale przeciwpowodziowym; nie było za mokro, więc i nie specjalnie był to grząski teren – zwykłą szosą raczej na granicy przejezdności, przełajem można by tak cały dzień 😉
– podjazdy – nie było ich dużo, choć kilka całkiem zacnych – np. podjazd pod zamek w Lipowcu, którego końcówka miała charakter terenowy; w sumie 1.1 km, średnio 7%, max 24%; całość przekręciłem siedząc dzięki przełożeniu 34 na 36 … z sakwami byłoby pchanie, raczej 😉
– siodełko – jest całkiem dobrze; przestawiłem je o 0,5 cm do tyłu i obyło się bez problemów z 4-ma literami
– mostek – chyba obrócę, przez co obniżę pozycję … kiedyś.

Minusy … na pewno amortyzator lepiej wybrałby co większe garby i nierówności, zwłaszcza na glinie i szutrach – tu nie ma co dyskutować, choć na trasie nie było za wiele takich sytuacji. Również zjazd w dolnym chwycie z Lipowca, zwłaszcza na dziurawym i kamienistym odcinku o nachyleniu 17-19% był dość trudny dla hamulców … na „góralu z hydrauliką” można by tu mieć więcej frajdy ze zjazdu. Grubszy kapeć raczej nie miał sensu. Na paru podjazdach dodatkowy blat z przodu pewnie stworzyłby możliwość podjechania „bardziej na miękko”, ale z drugiej strony AWOL wydaje się „bardziej kolarski”, czyli trzeba zadawać, co ma swój urok, czyż nie? 😉

Dystans: 141 km
Czas jazdy: 6h:23min
Podjazdy: 1042 m
Trasa: https://www.strava.com/activities/548100979

Dodaj komentarz